606 28 20 65 annabielesza@wp.pl

On znęca się nad nią psychicznie – wyzywa, w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób krytykuje (często w obecności innych ludzi), izoluje od znajomych i rodziny, szantażuje emocjonalnie itp. Choć w związku jest coraz trudniej, tego typu relacje odznaczają się zaskakującą trwałością. Dlaczego tak się dzieje?

Wyjaśnień można szukać na starcie związku, kiedy kobieta, szczególnie ta, która miała agresywnego, a niekiedy nieobecnego emocjonalnie ojca, nie wie tak naprawdę, jak powinna wyglądać dobra relacja z mężczyzną. Często związuje się z kimś, kto od razu przejawia destrukcyjne zachowania, ale ona tego nie dostrzega, bo tak bardzo jej zależy, żeby wreszcie poczuć bliskość. Bywa, że on jest na początku bardzo uwodzący, odczytuje bez słów jej potrzeby, nie pokazuje swojej agresywności. Nie dziwi więc, że gdy pojawiają się pierwsze zwiastuny brutalnych zachowań, ona je bagatelizuje, tłumaczy partnera. Niekiedy stwierdza, że on ją poniża, bo chce dla niej dobrze; jest zazdrosny, bo ją kocha. Często podkreśla, że wprawdzie jest wybuchowy, ale nie bije i nie pije. Trwa to nieraz latami, zwłaszcza, że mężczyzna stale przerzuca całą odpowiedzialność za problemy w związku na nią i obwinia za swoją wściekłość, a ona zaczyna w to wierzyć, obciążając siebie. On mówi, że ona go prowokuje.

Wiele kobiet wytrzymuje taki stan, bo identyfikują się ze swoimi matkami, które przez całe lata znosiły poniżenie i pogardę ze strony destrukcyjnego męża. W efekcie ona coraz bardziej rezygnuje z siebie, czuje bezradność i nasilający się lęk. Niekiedy zaczyna wewnętrznie przygotowywać się do odejścia, ale wtedy mężczyzna wyczuwając tę gotowość, zaczyna się bać o siebie i reaguje chwilową zmianą zachowania: jest powierzchownie czuły, troskliwy, obiecuje poprawę. To budzi w kobiecie nadzieję i postanawia trwać w związku. Potem ta sekwencja powtarza się i powtarza.

Co może zrobić kobieta? Po pierwsze musi uświadomić sobie, że najbliższa osoba ją niszczy, a ona na to pozwala. Często ten pierwszy krok jest najtrudniejszy, bo ona się bardzo boi oddzielić psychicznie od partnera i przeciwstawić mu. Boi się też samotności, mimo że tak naprawdę od wielu lat jest przez niego opuszczona. Bywa, że długo trzyma swoje problemy w tajemnicy ze wstydu i żeby jak najdłużej się z nimi nie konfrontować. Drugi krok to przerwanie tajemnicy, opowiedzenie o dręczeniu przez partnera komuś bliskiemu i wysłuchanie, co o tym myśli, otrzymanie potrzebnego wsparcia. Zdarza się, że podjęcie tego kroku nie motywuje jeszcze do zmiany. Często dopiero problemy emocjonalne u dzieci, jakie w tej sytuacji nieuchronnie się pojawiają, uświadamiają kobiecie, że trzeba coś zdecydować. Kolejnym krokiem jest sama decyzja – przeciwstawienie się agresorowi. Wcale nie tak rzadko, kiedy kobieta się postawi, on zaczyna się trochę kontrolować. Jednak nie jest to zbyt trwałe i wymaga od niej ciągłego stawiania granic. Niekiedy udaje się jej zobowiązać go do terapii. Bywa jednak, że konieczna jest decyzja o rozstaniu.

W różnych momentach tej walki o siebie potrzebna jest kobiecie pomoc innych osób: bliskich, przyjaciół, ale też profesjonalistów – psychoterapeuty, lekarza, prawnika. Kobiety, które się odważyły zawalczyć o siebie, mówią potem, że było warto.

Anna Bielesza